jest lepiej.

środa, 25.sierpnia.2010, 20:06
Nie widzę go już drugi dzień.
Wczoraj przeżywałam męki pańskie. Nadzieją był dla mnie jego rower, który spłatał mi figla. Brat wyciągał mnie do ojca na działkę. Mieliśmy pojechać rowerami. Jednak jechałam, spokojnie jak na mnie, chodnikiem. Zjechałam z krawężnika delikatnie, bez szaleństw. I słyszę jakiś dziwny hałas. Myślałam, że to coś z bagażnikiem. Jednak coś z kołem się stało. Przestraszyłam się, że całe tylne koło do wymiany. Jednak jak brat rozebrał rower na części, okazało się, że oś w tylnym kole pękła.
Miałam szczęście po 1, że nie jechałam z górki. Mogłam się nieźle poturbować.
Po 2, że stało się to blisko domu rodziców, a nie gdzieś głęboko w lesie.
I oczywiście ze złości zaczęłam płakać. To kiedy ja będę szczęśliwa? Rower który miał mi dać wolność od tęsknoty się zepsuł.
Jednak brat naprawił. Rower sprawny, tylko muszę uważać przy zmianie przerzutek.

I brat sprawia, że rozłąkę z X odczuwam mniej. Tęsknię i boję się o niego, jednak w mniejszym stopniu. Wiem, że da sobie radę. I wiem też, że trochę zaczyna żałować, że wyruszył beze mnie.
modliszka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

wtorek, 24.sierpnia.2010, 09:21
No i poszedł w te swoje góry.
Nie miałam nawet siły patrzeć na niego i pocałować go przed wyjściem.
Czułam w sobie złość i smutek jednocześnie. I może odrobinę go nienawidziłam i nienawidzę.
Nienawidzę bo większość dziewczyn z którymi był łażą po górach...
Nie rozumiem po co jest ze mną? Po co ciągle słyszę o swojej słabości fizycznej?
Czy to moja wina, że moich rodziców nie było stać na to, żebym mogła jeździć tam gdzie chcę? Jak mogłam jeździć jak nas nawet na ubrania stać nie było?
Nienawidzę go czasami za te jego podróże.
Teraz siedzę i płaczę.
Tydzień. Nie będzie go tydzień. Myślałam, że lepiej zniosę te jego wyjście.
Jedyne na co mam ochotę to być nocami ciągle pijana.

Dobrze, że rower jego mam już na miejscu. Szkoda tylko, że jest praktycznie cały do naprawy. Dzisiaj nad nim posiedzę z bratem i mam nadzieję, że będę mogła na nim po lesie pojeździć tak jak lubię.
Boję się tylko, że za bardzo zacznę ryzykować swoim życiem. Po to, żeby zapomnieć o bólu w sobie i złości i żalu do X. Przypuszczam, że jednak będę szaleńczo jeździć jego rowerem po lesie...
modliszka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Jestem ogniem, więc płoń.

niedziela, 22.sierpnia.2010, 19:34
Powstańcie synowie ognia
Dla naszego dobra musicie płonąć - rytuał ognia zacząć czas!
I poznać uczucia płonącej nienawiści
Czyste usta i czyste dłonie

Jestem ogniem, więc płoń, więc płoń
Jestem ogniem, więc płoń, więc płoń

Jestem czysty-a wiele jest do zrobienia
Nic nie cieszy tak jak owoc własnej pracy
Daje wam swój pot i daje wam swój krzyż
Którym przebije wasze gardła

Jestem ogniem, więc płoń, więc płoń
Jestem ogniem, więc płoń, więc płoń

Czyste usta
Czyste dłonie

Frontside - Synowie ognia

Czuję narastające w sobie: złość, agresję, nienawiść, niechęć, irytację, rozżalenie, rozczarowanie, ból i łzy.
Teraz jestem jak ogień. Lepiej mnie nie dotykać, bo można się poparzyć.
X źle robi zostawiając mnie w tym stanie. Bardzo źle.
modliszka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

nadzieja na lepsze jutro?

czwartek, 19.sierpnia.2010, 12:05
Od tamtej sytuacji jest dużo lepiej.
X cieszy się, że się nie poddałam, że walczyłam o NAS. Też się cieszę. Aczkolwiek są sytuacje, kiedy nie jestem do końca szczęśliwa. No ale nie można czuć ciągle szczęścia.
Jednak mimo wszystko uwielbiam gdy jest blisko mnie. Gdy się do mnie uśmiecha, gdy mnie przytula i delikatnie dotyka. Uwielbiam gdy patrzy się na mnie i mówi "Grubuniu, mój Najsłodszy Pączusiu, kocham Ciem". I to jak parodiuje moje fochne miny.
Jednak często wkracza na tematy, które mnie bolą i drażnią. Tematy kobiet z którymi był, jego imprezowa przeszłość. Nie lubię gdy wspomina o knajpie do której oboje kiedyś chodziliśmy i nie znaliśmy się wtedy. Ta knajpa teraz kojarzy mi się z jego kłamstwem/kłamstwami.

Ostatnio pytał się, czy mu ufam. Odpowiedziałam dopiero następnego dnia.
Ufam mu, ale nie wierzę w każde jego słowo.
Czasami nawet nie wierzę w jego "Kocham Ciebie".
Jednak mówi mi ostatnio, że już nie wyobraża sobie życia beze mnie, i że nie pozwoli mi odejść.

I jutro mam ciężki dzień. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Wykryliśmy coś nieciekawego w mojej piersi. Jutro idę do lekarza. Mam nadzieję, że to nic złego.
Jednak zapytałam się X
Ja: Czy gdybym kiedyś straciła jedną pierś kochałbyś mnie nadal? Czy to zmieniłoby Twoje uczucie?
X: Dobrze wiesz, że to nic nie zmieni. Będziesz dalej moim Pączusiem. Przecież wiesz, że widziałem gorsze rzeczy. I dobrze wiesz, że Ciebie kocham.

Zobaczymy co z tego będzie.
modliszka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Layout by Lomuelle © Szablony.Blogowicz.info
Blog & dodatki na bloga